Czy to w ogóle możliwe? Ano możliwe jeśli jada się głównie faszerowane hormonami kurczaki z masowych hodowli, albo wtrynia duże ilości fast-foodów pijąc do tego piwo będące piwem ino z nazwy i do tego wszystkiego ma się niski poziom testosteronu, bo poza siedzeniem w fotelu nic się nie robi, albo jest się leczonym niektórymi lekami. Wciąż jeszcze zdarza mi się słyszeć opinie np. lekarzy, którzy twierdzą, że powstanie cellulitu u faceta jest niemożliwe, że to jakieś brednie, sęk w tym że ja to widzę! Może nie na co dzień, ale wystarczy wyjść latem na plażę opanowaną przez urlopowiczów żeby zobaczyć te charakterystyczne wklęśnięcia i zgrubienia nie tylko na biodrach i udach kobiet, ale i u mężczyzn. Trochę to dziwne, przyznaję i jak znam życie zaraz odezwie się jakiś macho że jego to nic nie obchodzi, ale czy to nie dowód na postępujące zniewieścienie? Dowód i to jaki, mocniejszy niż hm… zapędy depilacyjne, to znak, że władzę nad organizmem przejmują żeńskie hormony i to już powinno być alarmujące.
Naturalna ochrona
Naturalną i najlepszą tarczą ochroną są dla mężczyzn androgeny czyli testosteron i jego pochodne. Jeśli poziom tych hormonów jest wystarczająco wysoki (powiedzmy: zdrowy) nie ma problemu – cellulit w takim przypadku nie grozi, ale jak już wspomniałem cywilizacja, nasze nawyki żywieniowe, nasza aktywność (a raczej jej brak) i niektóre leki nie sprzyjają testosteronowi, a cellulit u mężczyzn pojawia się coraz częściej. Zresztą może akurat cellulit tak naprawdę jest najmniejszym problemem, można by przymknąć na to oko, ale cierpi też (a może przede wszystkim) potencja! Już dwudziestolatkowie miewają z nią problemy. Jeśli tak dalej będzie … wolę nie myśleć co będzie.
Choroby i leki hormonalne
Czasem oczywiście winne są choroby i hormony używane w ich leczeniu. Tutaj warto wymienić terapie stosowane w ramach leczenia raka prostaty, czy objawy towarzyszące hipogonadyzmowi albo chorobie Klinefeltera. Tych zagrożeń pewnie nie sposób wyeliminować, ale akurat one dotyczą niewielkiego odsetka mężczyzn. Cellulit może jednak pojawić się też wskutek leczenia hormonami anabolicznymi albo faszerowania się sterydami. Jeśli dojdzie do jakiegokolwiek upośledzenia produkcji własnego testosteronu (a wierzcie mi, wskutek stosowania anabolików dojść może) zaburzeniu ulega gospodarka hormonalna, podnosi się poziom estrogenów i problem cellulitu murowany (że nie wspomnę o pojawieniu się całkiem wyraźnego acz niekoniecznie apetycznego – fuj – męskiego biuściku).
Zagrożeniem mogą też być kortykosteroidy – to grupa leków o działaniu przeciwzapalnym. Leki te stosowane są praktycznie na wszystko od wewnętrznych stanów zapalnych, przez stany zapalne w stawach, na problemach ze skórą kończąc.
Ratunku! Co robić?
W większości przypadków to bardzo proste: zamienić bojler na kaloryfer (że posłużę się stwierdzeniem z akcji, która ostatnio odbywa się na facebooku) czyli po prostu zmienić dietę na mięsno – rybno — warzywną, nie jeść soi i wszystkich innych GMO tudzież fast-foodowych syfów no i ćwiczyć, ćwiczyć siłowo. Ćwiczenia to bodaj najlepszy sposób na poprawienie poziomu testosteronu. Owszem można stosować też suplementy (vide: testosteron w tabletkach), ale i one działają najlepiej wtedy, gdy robi się coś jeszcze.