Kontynuuję wątek z poprzedniego postu. Zaopiniowałem w nim, pokrótce, szampony Head & Shoulders, stwierdzając na koniec, że tak naprawdę borykając się z łupieżem potrzebujemy szamponu leczniczego, a nie kosmetyku. Metod leczenia łupieżu jest kilka, jedną z nich jest profilaktyka – tu opisywany wcześniej H&S sprawdza się nieźle, ale niestety – nie jest lekiem. Nazwałbym go … suplementem. Wiecie jaka jest różnica między suplementami diety a lekami? Bynajmniej nie chodzi o to, że jedne działają, a inne nie (takie opinie zdarza mi się słyszeć).
Suplement to coś co uzupełnia niedobory pewnych składników, lek to coś, co w sposób ukierunkowany i skoncentrowany niszczy przyczyny choroby lub naprawia / uzupełnia pewne funkcje, które uległy upośledzeniu wskutek choroby. Suplement jest pomocnikiem, który pomaga nam wtedy, gdy my wykonujemy pracę. Lek – mechanikiem, do którego trzeba się udać wtedy, gdy sami sobie nie poradzimy. Suplement zwiększa potencjał organizmu, lek daje coś w rodzaju zewnętrznego kopa, który jeśli się sprawdzi niszczy chorobę i sprowadza organizm na właściwe tory, jeśli się nie sprawdzi – no cóż nie każde uszkodzenie można naprawić, nie każdy mechanik potrafi to zrobić…. trzeba próbować
.
No, ale wróćmy do tematu. Najpierw krótkie podsumowanie działania szamponu H&S.
Szampon Head & Shoulders – suplement
Krótkie podsumowanie z poprzedniego posta: Head & Shoulders sprawdza się wtedy, gdy trzeba ustabilizować jedynie skórę głowy tj. dostarczyć jej składników, których na co dzień może brakować. Kluczową rolę w tym przypadku odgrywa cynk*. Cytat za (uwaga!) za obcasy.pl: “Cynk jest drugim co do ważności mikroelementem obecnym w ludzkim organizmie (pierwszym jest żelazo). Każda, nawet najmniejsza komórka potrzebuje cynku do prawidłowego podziału, zaś praca 300 enzymów jest regulowana przez ten ważny pierwiastek. ” Ja temu wierzę, bo Head & Shoulders jeszcze mnie nie zawiódł, ale (kolejna uwaga!) traktuję go jako kosmetyk, a nie lek.
Jeśli zaś chodzi o leki dzielę je na dwie grupy:
Tradycyjne leki przeciwłupieżowe
Tradycyjne szampony przeciwłupieżowe wykorzystywały głównie lecznicze działanie dziegci i związków siarki. Mają one po pierwsze właściwości stabilizujące, po drugie wykazują działanie przeciwzapalne i przeciwgrzybicze. To już prawie sukces, ale dziegcie bywają zawodne i nie pomagają każdemu (przypuszczam, że wiele osób stwierdziło to już eksperymentując na własnej głowie), poza tym używane zbyt często prowadzą do lekkiego uszkodzenia skóry – nazywa się je ścieńczeniem, co też nie jest pożądanym zjawiskiem. Ja osobiście szamponów dziegciowych już nie używam, chociaż przyznaję, że kilkanaście lat temu ich stosowanie dawało pożądane efekty. Na efekty te trzeba było jednak poczekać.
Leki imidazolowe
Najnowszą generacją leków przeciwłupieżowych, nawiasem mówiąc leki te stosowane są już od jakiegoś czasu, są leki imidazolowe. Czołowym przedstawicielem szamponów leczniczych bazujących na tej grupie środków jest Nizoral zawierający ketokonazol, ale Nizoral nie zawsze działa – myślę, że wiecie o tym, bo na tych samych forach, na których czytałem niepochlebne opinie nt. H&S znalazłem też sporo negatywów odnośnie Nizoralu. Mnie osobiście pomógł kilka razy parę ładnych lat temu, ale lepszym szamponem przeciwłupieżowym wydaje mi się Dandrene – to z uwagi na fakt, że szampon ten zawiera nie tylko ketokonazol ale i klimbazol (kolejny lek imidazolowy) i dodatki pielęgnacyjne. Po Nizoralu włosy są takie sobie – jak to po typowym leku, po Dandrene – włosy są … no cóż po prostu zadbane i nie potrzebują jakichś dodatkowych zabiegów żeby lśnić.
Poniżej krótkie porównanie szamponów:
Nizoral vs Dandrene
Nie wiem jak wy, ale ja czasem lubię sobie policzyć. Oto co wychodzi z moich wyliczeń. Nizoral zawiera 2% ketokonazolu, a Dandrene 1,03 %, tyle że Dandrene zawiera też klimbazol i inne bardzo ważne dodatki (odsyłam na stronę producenta >>> http://dslaboratories.com/dandrene/ albo na polską stronę Dandrene >>> http://www.dandrene.pl). Niestety mimo usilnych chęci nie udało mi się ustalić w jakiej ilości występuje w Dandrene ten cały klimbazol. Nic to: uznałem mimo wszystko, że połączenie dwóch leków musi być skuteczniejsze, potwierdzają to zresztą moje doświadczenia. Nizoral kiedyś działał, ale na krótką metę, Dandrene działa przez bardzo długi okres czasu.
Teraz cena Nizoral kosztuje ok. 32 złotych za 100 ml, a w przypadku Dandrene za 175 ml trzeba zapłacić 99 zł. Dandrene wychodzi drożej ok. 56 złotych za 100 ml. No tak, ale ten szampon jest wydajniejszy i nie trzeba używać po nim żadnych dodatków żeby włosy jako tako wyglądały.
Summa summarum co bardziej się opłaca?
Powiem tak:
- jeżeli łupież miewacie bardzo rzadko i praktycznie przechodzi niezauważenie polecam stosowanie Head & Shoulders, na co dzień – warto, bo szampon nie jest jakoś szczególnie drogi,
- jeżeli łupież pojawia się sporadycznie, ale przebiega dość intensywnie – wypróbujcie Nizoral, licząc się jednak z tym, że włosy będą po tym niefajne,
- jeżeli macie uporczywy łupież, który wraca często najlepszą inwestycją będzie zakup Dandrene – szampon jest droższy, ale wydajniejszy, zawiera dwa leki i nie tylko leczy skórę głowy ale przy okazji pielęgnuje włosy.
Ot i cała moja filozofia.
Na koniec jeszcze jedna uwaga: z powyższych wywodów można by wysnuć wniosek, że suplementy są be
i jedynie leki są skuteczne. To nie do końca prawda. Ludzki organizm ma taki a nie inny potencjał. Różnimy się bardzo w związku z takimi a nie innymi uwarunkowaniami indywidualnymi, środowiskowymi etc. Leki nie zawsze są najwłaściwszym rozwiązaniem, nie zawsze są nim suplementy. Osobiście uważam, że każdy z nas będąc wyjątkowym (tacy właśnie jesteśmy!) indywiduum potrzebuje różnych rozwiązań w celu zwalczenia / wyleczenia doskwierających mu dolegliwości. Wtedy, gdy sytuacja jest już na tyle poważna, że pojawia się choroba uniemożliwiająca normalne funkcjonowanie leki wydają się jedynym ratunkiem, w każdym innym przypadku stawiam na naturalne wspomaganie i słuchanie, słuchanie, słuchanie , SŁUCHANIE własnego ciała. Może nietypowy ze mnie facet, ale uważam, że najważniejszą rolę w ludzkim życiu odgrywa umiejętność nawiązania szczerego dialogu z samym sobą.
* polecam też teksty na stronach Handsomemen.pl >>> Jesteś tym, co jesz
i Resmedica.pl >>> Odżywianie włosów
Related posts:
- Head & Shoulders – nie taki zły jak go malują Często przeglądając fora internetowe trafiam na bardzo rozbieżne opinie o...
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.
Leave a comment