Łysienie nie jest co prawda tylko i wyłącznie męskim problemem, ale panów dotyka najczęściej. Akceptować je czy z nim walczyć? Oto jest pytanie. Postarajmy się znaleźć odpowiedź.
Łysienie jest efektem procesu starzenia – z wiekiem hormony zaczynają funkcjonować mniej sprawnie i pod ich wpływem włosy zaczynają wypadać – zarówno kobietom jak i mężczyznom. Łysienie może być też efektem chorób, niektórych kuracji, a nawet niedożywienia (złego żywienia). Łysienie możemy akceptować albo z nim walczyć. Większość osób akceptuje je jednak w ostateczności, tj. wtedy, gdy wszystkie dostępne środki zawiodą, i nie ma się czemu dziwić, bo włosy są jednak naszym naturalnym bogactwem i zarówno w naszej kulturze jak i cywilizacji utrwaliły się pewne wzorce zgodnie, z którymi włosy kształtują nasz wizerunek. Są elementem decydującym o atrakcyjności, choć akurat dotyczy to głównie kobiet, łysiejących mężczyzn nauczyliśmy się akceptować, co więcej łysiny wydają nam się nieraz bardzo sexy.
Akceptować czy nie akceptować?
Jeśli nie masz cierpliwości i nie potrafisz zmobilizować się do wytrwałej walki z łysieniem lepiej je zaakceptuj, bo walka z łysieniem typowo męskim (takim się zajmiemy) wymaga niestety starań i ciągłego zaangażowania.
Jeżeli poddasz się po miesiącu, dwóch, trzech czy po pół roku stracisz pieniądze wydane na środki przeciwko łysieniu. Niestety – łysienie androgenowe jest łysieniem, które zagraża dożywotnio i wystarczy chwila luzu tj. zaprzestanie stosowania środków na łysienie, by wszystkie dotychczasowe starania diabli wzięli, bo włosy zaczną niemal natychmiast ponownie wypadać.
Dlaczego tak się dzieje?
Dlatego, że jesteś mężczyzną. Twój organizm wytwarza sporo testosteronu, a po przodkach możesz odziedziczyć mieszki włosowe, które charakteryzować się będą pewną nadwrażliwością na ten hormon. Dodajmy, że nadwrażliwość wykazują jedynie mieszki ulokowane w skórze głowy, owłosienie na całym ciele pod wpływem testosteronu tak czy inaczej staje się zazwyczaj bujniejsze.
Tym, co zagraża mieszkom nie jest sam testosteron, ale jego pochodna powstająca pod wpływem enzymu o nazwie 5-alfa-reduktaza. Pochodna ta, o wdzięcznej nazwie dihydrotestosteron (w skrócie DHT) łączy się z tzw. receptorami androgenowymi w mieszkach włosowych. Obciąża je w ten sposób i zmniejsza ich żywotność, prowadzi do miniaturyzacji mieszków i zaprzestania produkcji włosów, albo wytwarzania charakterystycznego meszku pojawiającego się w miejscu normalnej czupryny. Miniaturyzacja mieszków oznacza ich upośledzenie, niedożywienie i osłabienie. Można temu w znacznym stopniu zapobiec, ale domowe sposoby na łysienie na pewno się nie sprawdzą. Konieczny jest zmasowany atak, eliminacja przyczyny problemu tj. osłabienie procesów konwersji testosteronu w DHT i wzmocnienie mieszków tak, by nie ulegały od razu dihydrotestosteronowi.
Nie jesteś sam z łysieniem
Pamiętaj, że łysienie androgenowe, lub (zgodnie z nową nazwą) łysienie typu męskiego pojawia się w aż 95% wszystkich przypadków łysienia.
Pamiętaj, że łysienie to dotyczy aż 2/3 (66%) Europejczyków w wieku około pięćdziesiątki. W okolicach siedemdziesiątki problem jeszcze bardziej się nasila – łysienie pojawia się u 70% mężczyzn.
Leczenie łysienia
Leczenie zabiegowe jest ostatecznością. Od wielu lat do dyspozycji mamy całkiem spory arsenał środków wspomagających walkę z łysieniem męskim. I wcale nie są to środki złe, tyle tylko, że wymagają rygorystycznego przestrzegania zaleceń pielęgnacyjnych.
Pamiętaj, że z łysieniem nie wygrasz ot tak sobie, nie wystarczy, że kilka razy zaaplikujesz sobie minoxidil czy innego rodzaju preparat.
Pamiętaj, że aby jakikolwiek środek zadziałał trzeba go aplikować przynajmniej kilka tygodni, dopiero wtedy pojawią się efekty, które utrzymają się jedynie wtedy, gdy nie zaprzestaniesz stosowania danego preparatu.
Tak jest z minoxidilem i każdym innym lekiem do stosowania miejscowego. Tak samo działa finasteryd, bądź inne pigułki (np. Procerin) przeznaczone dla mężczyzn chcących ratować swoje włosy, więcej informacji o tych specyfikach znajdziesz na stronie > Procerin.pl
![]()
O takich środkach jeszcze opowiem, a teraz chciałabym podpytać was:
Jak myślicie, czy łysina jest sexy?
Ja uważam, że tak.
Wystarczy spojrzeć na Patricka Stewarta (kształtna głowa, ostre rysy, prawdziwy mężczyzna), ale o łysinę też trzeba zadbać.
Pozdrawiam i czekam na odzew
4,3 k zdjęcie: commons.wikimedia.org, autor: www.urbantog.co.uk
No related posts.
Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.
Leave a comment